Blog > Komentarze do wpisu

Antofagasta i Alumbrera, Laguna Antofagasta

Wulkany Antofagasta i Alumbrera dwa regularne czarne stożki położone obok siebie są najbardziej charakterystycznym elementem górsko-pustynnego krajobrazu. Leżą w odległości ok 8km i 11km od Antofagasty de la Sierra. Przed nimi znajduje się laguna Antofagasta gdzie można obserwować flamingi, a zaraz za nią pośród bazaltowych skał otaczających oba wulkany znajduje się Pukara Antofagasta. Są to ruiny fortyfikacji (z guarani: pukara-fort) zbudowane przez plemiona zamieszkujące Andy centralne. Wyprawę na oba wulkany planowaliśmy od paru dni, czekaliśmy głownie na to kiedy Rocio przejdzie "puna" (czyli choroba wysokościowa, słowo to też oznacza wyżynę). Parę osób poradziło nam żebyśmy pod wulkan wynajęli auto, co zaoszczędzi nam głównie czasu i energii na powrót w pełnym skwarze. W biurze które zajmuje się organizacją wypraw zaproponowali nam cenę 300 peso, za sam dowóz pod wulkan, czyli za jakieś 8 km. Nawet się nie zastanawialiśmy. O 5 rano byliśmy już na nogach i maszerowaliśmy w kierunku czarnego stożka. Dołączyła do nas Fatima którą poznaliśmy w urzędzie gminy oraz drobny kundelek, który towarzyszył nam przez całą drogę.  Fatima okazała się świetnym kompanem i znakomitą przewodniczką, to dzięki niej trafiliśmy do ruin Pukary. Ścieżka przez ruiny zaczyna się po stronie głównej drogi, czyli po prawej stronie wulkanu patrząc od strony miasteczka. Wspinaczka na wulkan o wysokości ok 4000m, nie stanowi żadnej trudności, przynajmniej technicznej, ale i kondycyjnie nie trzeba być jakimś asem. Jedyną uciążliwością jest to że sypkie kamieniste zbocze wulkanicznego stożka osuwa się przy każdym kroku, przypomina to trochę wchodzenie na wydmę. Za to schodzenie z tych samych powodów jest już tylko przyjemną formalnością a przy pomocy dwóch kroków pokonać można 5 metrów albo i więcej. Pierwszego dnia weszliśmy na Antofagastę. Mimo że krater nie robi wielkiego wrażenia, jest dość płytki i zasypany drobnymi kamieniami, to widok z wulkanu sprawia że nie chce się schodzić. Spokojnym tempem okrążyliśmy krater, a w drodze powrotnej obeszliśmy lagunę z drugiej strony niż przyszliśmy i wróciliśmy do miasteczka nieco inną drogą. Drugiego dnia, równie wcześnie tą samą drogą na lewo od laguny, którą wracaliśmy dnia poprzedniego szliśmy na Alumbrerę nie myśląc już wcale o samochodzie. By dotrzeć do podstawy wulkanu postanowiliśmy iść przez rumowisko bazaltowych skał w prostej linii od laguny, jednak po kilkudziesięciu minutach marszu w popłochu szukaliśmy drogi wyjścia z tego swoistego pola minowego. Luźno rzucone głazy często wywracały się przy nastąpieniu, powodując utratę równowagi albo upadek. Kształtem przypominające ciasto świeżo wyciśnięte przez maszynkę skały, są niesamowicie szorstkie i ostre. Każde podparcie się gołą ręką kończyło się nieprzyjemnym otarciem albo skaleczeniem. W końcu udało nam się znaleźć lepszą drogę i pod storzek dotarliśmy już bez większych przygód. Krater Alubrery jest znacznie większy i głębszy niż Antofagasty. Dodatkowo krawędź wulkanu zdobią niezwykle kolorowe skały. Aby obejść krater dookoła czasem trzeba się trochę pomęczyć a nawet powspinać. Wracając udało nam się złapać stopa
 

Wulkan i Laguna Antofagasta

Do wulkanu Alumbrera początkowo szliśmy w prostej linii od laguny przez rumowisko ostrych bazaltowych głazów. Luźno usypane kamienie co chwile ruszały się pod stopami. Po kilku nieprzyjemnych upadkach nieco podrapani znaleźliśmy łatwiejszą choć dłuższą drogę okrążającą bazaltowe pole minowe z lewej strony.

Rocio i Fatima oraz nieznany nikomu kundelek, na krawędzi krateru wulkanu Antofagasta. W tle wulkan Alumbrera.

Na szczycie Alumbrery

Przepiękne kolory skał krateru Alumbrery. W tle wulkan Antofagasta

Słone osady na brzegu laguny

Tak reagują flamingi na widok aparatu.
poniedziałek, 23 stycznia 2012, olekpieta

Polecane wpisy

  • Autoreklama

    Jako Autor bloga pozwolę sobie na małe odstępstwo od tematu podróżniczego. Chciałbym mianowicie pochwalić się swoimi designerskimi pomysłami, z którymi wiążę pe

  • El Condor Pasa

    Być w Ameryce Południowej i nie zobaczyć kondora to wstyd. Oczywiście jeż wiele innych rzeczy, których niezobaczenie stanowi plamę na moim honorze turysty, ale

  • Facturas

    Miałem nie pisać o fakturach, tzn ciastkach a w zasadzie słodkich bułeczkach z ciasta półfrancuskiego, bo gdzieś już na jakimś blogu go wyczytałem i nie chciałe

  • Piekło jest piękne

    Droga do Piekła była kręta, kamienista i wiodła - o dziwo - pod górę . W kilku miejscach dziurawy asfalt zamieniał się w kupę mokrego, ubłoconego gruzu, a nasz

  • Jezioro w kraterze na wyspie na jeziorze w kraterze na wyspie

    Jakkolwiek absurdalnie nie brzmiałby ten tytuł, taka jest właśnie prawda . To dziwne miejsce nosi nazwę Taal, leży na Filipinach, na wyspie Luzon, i stamtąd wła

O Blogu - Nie chcę żeby był to kolejny opis wycieczki albo relacja z podróży. Tym razem czas i chronologia zwiedzania będą miały mniejsze znaczenie. Chcę pokazać głównie zdjęcia, piękno ale czasem też brzydotę tego surowego kraju.

Argentyna-podstawowe informacje:
Powierzchnia:2 766890
-9x więcej niż Polska.
Liczba ludności: ok.42 miliony
-Polska ok.38 milionów.
Czas: -4zimą -5latem w stosunku do Polski
Waluta: Peso arg. ARS
10 peso=ok.8złotych
Ceny: Jescze niedawno zbliżone do polskich ale z powodu inflacji kraj ten wydawał mi się drogi.
Przykładowe ceny:
1kg chleba -8peso
1,5l wody -4-5peso
1kg wołowiny 25-60peso
12empanadas(dla2os) -30peso
stek z ftytkami -od 25peso
noclegi hostele -od 40peso
camping/os 15-35peso
autobusy -ok40peso/100km


TopLista - Wyprawy i Podróże [Turystyka Aktywna]