Blog > Komentarze do wpisu

insectos

Wstrętne owady, bo są też i piękne, to kolejna rzecz która może trochę uprzykrzać zwiedzanie Argentyny. Normalnym jest że na północy zwłaszcza w prowincjach Misjones, Corientes, Formosa, Chaco gdzie jest klimat subtropikalny trzeba się liczyć z obecnością różnych nieprzyjemnych form życia, nie licząc oczywiście nas samych. Komary są w tym momencie najmniej niebezpieczne, choć ich ilość czasem potrafi zaskakiwać, zwłaszcza kiedy wieczorem przemieszczają się tworząc ciemne brzęczące chmury. W północnych prowincjach trzeba uważać bardzo na tzw mosca de gusano, czyli mucha a la robak. Mucha taka nie gryzie, ale może zostawić na naszej skórze jajeczko z którego pod wpływem ciepła wykluje się larwa. Wgryza się ona następnie w skórę gdzie żyje sobie podjadając co nieco z naszej nogi czy ręki. Zdarza się to dość często na północy, dlatego najlepiej jest mimo upału zakładać ubrania z długimi rękawami i nogawkami. Z reguły zdajemy sobie o tym sprawę jak robaczek już trochę podrośnie i czuć jego obecność poprzez ból albo nieprzyjemne uczucie  (referencja w filmie Alien1:). W tym przypadku rana zawsze jest wilgotna i nie goi się nie robi się strupek jak w przypadku zwykłego ukłucia ale pozostaje otwarta dziureczka, przez którą robaczek oddycha. Wtedy najlepiej iść do lekarza na zabieg. Domowy sposób to przyłożyć gruby kawałek mięsa na dość długo, tak by robaczek zaczął się dusić i w efekcie sam wyłazić w poszukiwaniu powietrza. Nam a właściwie Rocio przytrafiło się takie nieprzyjemne ukłucie podczas zwiedzania misji dzięki temu wysłuchaliśmy sporej ilości opowieści i rad od doświadczonych mieszkańców. Ostatecznie poszliśmy do lekarza który jednak wykluczył obecność obcego. W Misjones trzeba było jednak przywyknąć do wielu swędzących ukąszeń niewiadomego pochodzenia.
Na pewno wielu słyszało o Bariloche, górskiej i narciarskiej stolicy Argentyny, cusik kaj nas Zakopiec. Pod względem krajobrazowym okolice Bariloche są powalające. Co z tego jednak jak mój kilkudniowy wypad w góry przypominał wielką ucieczkę. Szlaki które wg tabliczek miały zajmować 8h marszu, przebiegałem z pełnym plecakiem i namiotem w 6h, bojąc się choć na chwile przystanąć. To co nie dawało mi ani chwili wytchnienia to Tabanos, czyli po naszemu bąki bydlęce chyba też zwane końskimi muchami. Większość chyba choć raz w życiu doświadczyła ukłucia tego cholerstwa, wiec wie jak to boli a następnie przez kilka nawet tygodni swędzi, a potrafi to ugryźć nawet przez koszulkę. No a wokół mnie przez cały czas nieprzerwanie latała eskadra kilku bąków.
Z tych niewielu przykrych doświadczeń stwierdzam że szczelnie zamykany namiot świetnie nas chronił przed wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami. Raz w Misjones, dla zaoszczędzenia czasu na zwijanie namiotu rano przespaliśmy się na drewnianej podłodze jadalni i obudziliśmy się cali w czerwonych kropkach. W parku Leoncito słuzył nam za jadalnię, bo chmary małych muszek były tak natrętne, że jedynie za zamkniętym tropikiem można było spokojnie coś zjeść bez obawy że mucha nam wleci do buzi. Jednym słowem trzeba trochę uważać, trochę się przyzwyczaić, i na pewno mieć ze sobą jakieś środki ochrony, i duuużo cierpliwości.

Chmary komarów w Pellegrini, prowincja Corientes


Takie coś może wyjść spod kamienia na którym siedzicie i zajadacie kanapki, lepiej więc trzymać aparat w pogotowiu.





Piękne motyle w prowincji Misjones
niedziela, 17 czerwca 2012, olekpieta

Polecane wpisy

  • Autoreklama

    Jako Autor bloga pozwolę sobie na małe odstępstwo od tematu podróżniczego. Chciałbym mianowicie pochwalić się swoimi designerskimi pomysłami, z którymi wiążę pe

  • El Condor Pasa

    Być w Ameryce Południowej i nie zobaczyć kondora to wstyd. Oczywiście jeż wiele innych rzeczy, których niezobaczenie stanowi plamę na moim honorze turysty, ale

  • gotowanie z głową

    Kiedy tylko usłyszeliśmy z Rocio nadjeżdżającą od tyłu ciężarówkę uskoczyliśmy z drogi ale i tak nie zdołaliśmy uciec przed chmurą pyłu. Był to samochód Orso, k

O Blogu - Nie chcę żeby był to kolejny opis wycieczki albo relacja z podróży. Tym razem czas i chronologia zwiedzania będą miały mniejsze znaczenie. Chcę pokazać głównie zdjęcia, piękno ale czasem też brzydotę tego surowego kraju.

Argentyna-podstawowe informacje:
Powierzchnia:2 766890
-9x więcej niż Polska.
Liczba ludności: ok.42 miliony
-Polska ok.38 milionów.
Czas: -4zimą -5latem w stosunku do Polski
Waluta: Peso arg. ARS
10 peso=ok.8złotych
Ceny: Jescze niedawno zbliżone do polskich ale z powodu inflacji kraj ten wydawał mi się drogi.
Przykładowe ceny:
1kg chleba -8peso
1,5l wody -4-5peso
1kg wołowiny 25-60peso
12empanadas(dla2os) -30peso
stek z ftytkami -od 25peso
noclegi hostele -od 40peso
camping/os 15-35peso
autobusy -ok40peso/100km


TopLista - Wyprawy i Podróże [Turystyka Aktywna]