RSS
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Kiedy sie jedzie koleją patagońska (Tren Patagonico) która przecina Argentynę i Patagonię w poprzek, przez całą podróż widac druciane ogrodzenie które ciągnie sie wzdłuż torów z obu stron pociągu. Być może jest to najdłuższy drut ogrodzeniowy na świecie. Z pewnością produkcja drutu jest w Argentynie jedną z ważniejszych gałezi przemysłu, bo prawie wszystko jest tu ogrodzone. Pewnie wynika to z typu hodowli jaki prowadzi sie w Argentynie. Krowy, owce, lamy i inne czworonogi nie cisna sie w oborach, tylko mają do dyspozycji miliony hektarów od Tierra del Fuego po granicę z Boliwią. I wszystko jest ogrodzone, i niemal na każdym ogrodzeniu wisi tabliczka "Propriedad Privada. No Pasar". Po pewnym czasie mimo tych olbrzymich przestrzeni można nabawić sie klaustrofobii, bo co to za przyjemność poruszać sie w obrębie wioski i jednej drogi która przebiega przez tę wioskę.
Nawet w pasie prekordyliery, na wysokich punach, gdzie na olbrzymim terenie mieszka garstka ludzi, wszystko co nadaje się na hodowlę, jest czyjąś własnością i nawet w najdzikszych górach natkniemy sie nagle na ogrodzenie.
Dlatego w wielu miejscowościach połozonych blisko parków czy rezerwatów roi się od przewodników, wycieczek konnych, safari jeepem, prywatnych rezerwatów itp. Wszystko kosztuje, często słono, a w niektórych przypadkach wręcz absurdalnie dużo, a kiesa backpakera z reguły jest niezbyt zasobna. 
Samotne zwiedzanie jest więc często nieco utrudnione, zwłaszcza jeśli chcemy zachowac czyste sumienie i uniknąć nieprzyjemności. Przyznam szczerze ze nie wiem jak by takie wtargnięcie zostało potraktowane. Co prawda czasem sam przechodiałem przez czyjes pastwiska, oczywiście bez pytania, bo też skad tu wiedzieć czyja to ziemia i gdzie szukać własciciela na jakims wygwizdowie, ale jakoś nigdy nie natknąłem sie na nikogo.
Jednym z gorzej zapamiętanych doświadczeń był pierwszy dzień nad jeziorem Huechulafquen. Szukałem wtedy darmowego campingu, bo słyszałem że taki jest. Tego dnia na próżno. Cały teren wokół jeziora jest rozparcelowany, w zasadzie nie ma chyba publicznego dostępu do jeziora. W pewnym momencie zrezygnowany i zmeczony chodzeniem z dwoma plecakami usiadłem na ławce, po czym poderwałem sie jak opażony -kożystanie z ławki 10 peso. Za darmo mogłem odpocząć na poboczu drogi z dala od jeziora.



18:36, olekpieta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 kwietnia 2012
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem od koleżanki Rocio że Douglas Thompkins i Sylwek Stalone to agenci USA to włos mi sie zjeżył na głowie, bo przecież byłem na ekoturystycznej farmie Douglasa na Lagunie Ibera. Rokiego nie muszę chyba przedstawiać, zaś drugi pan, to multimilioner założyciel NorthFace i Esprit dwóch wielkich firm odzieżowych, później działacz ekologiczny który stworzył m.in Park Narodowy Pumalin w Chile. Czego szukają agenci USA w Argentynie? Ano tego co dla życia najcenniejsze czyli wody. Zresztą nie tylko oni, są agentami łasymi na wodę, od dawna bowiem bogacze tego świata robia sobie zakupy w Ameryce Południowej. Tym co kupują sa olbrzymie połacie ziemi, w obręb których wchodzą czasem całe łancuchy górskie, rzeki i jeziora. Całkowicie podzielam wkurzenie Argentyńczyków na taki stan rzeczy, bo jakbyśmy sie czuli gdyby ktoś nam wykupił Morskie Oko, albo jeden z pięciu stawów, a tak było z olbrzymim górskim jeziorem Lago Escondio w Argentynie, które leżało na górskim szlaku, a nagle znalazło się w samym środku posesji brytyjskiego milionera Lewisa niczym oczko wodne. Ale dlaczego to zaraz agenci obcych mocarstw? Tutaj właśnie wychodzi na jaw hydrozagadka. Otóż w związku z kurczeniem się zasobów czystej wody na świecie, już dziś w wielu regionach świata zaczyna jej brakować, a będzie jescze gorzej. Wojny o dostęp do żródeł czystej wody są nieuniknione. Dla większości Polaków to nie do pomyślenia, bo na brak wody nie mamy co narzekać, zwłaszcza kiedy w weekend chce się człowiek na łono przyrody udac to zawsze pada. I mi tez to do głowy nie przyszło, więc z pierwszej dyskusji na ten temat wolałem sie raczej wycofać. Z drugiej nie było już tak łatwo bo mój rozmówca, swoja drogą bardzo sympatyczny koleżka pracujący w schronisku górskim, wyciągnął nawet mapę, pozatym dopiero co zaczęliśmy pić mate, a nie powiem przeciez po pierwszym siorbnięciu "gracias, ya no quiero mas", byłoby to gorsze od spoliczkowania go. Zaczął mi na niej pokazywać "okupowane terytoria" oraz rozmiesczenie amerykańskich baz wojskowych odpowiednio niedaleko, co niby miało dowodzić że to wszystko to jedna wilka ustawka USA. Po skończeniu pierwszego czajniczaka z wodą chciałem jak najszybciej iść rozbijac namiot, żeby zdążyć przed zmrokiem, do którego było jeszcze ze dwie godziny, a namiot mam z dekatlonu co się sam stawia w dwie sekundy. Jednak wróciłem do Polski, poszperałem w internecie, musiałem, bo nawet moi znajomi jeżdżący do Wylotowa na obserwacje UFO nie znali teotii przyszłych wojen o wodę.
Były sekretarz ONZ Boutros Ghali stwierdził że następna wojna w Zatoce Perskiej wybuchnie nie z powodu ropy, lecz wody.
Ryszard Kapuściński uważał że wiek XXI będize stuleciem wojen o wodę.
Amerykański wywiad: wojny o wodę zagrożą bezpieczeństwu USA
itd.
Szanuj wodę!


Lago Huechulafquen


To akurat z Indii, ale mi przypasowało.
01:06, olekpieta
Link Dodaj komentarz »
O Blogu - Nie chcę żeby był to kolejny opis wycieczki albo relacja z podróży. Tym razem czas i chronologia zwiedzania będą miały mniejsze znaczenie. Chcę pokazać głównie zdjęcia, piękno ale czasem też brzydotę tego surowego kraju.

Argentyna-podstawowe informacje:
Powierzchnia:2 766890
-9x więcej niż Polska.
Liczba ludności: ok.42 miliony
-Polska ok.38 milionów.
Czas: -4zimą -5latem w stosunku do Polski
Waluta: Peso arg. ARS
10 peso=ok.8złotych
Ceny: Jescze niedawno zbliżone do polskich ale z powodu inflacji kraj ten wydawał mi się drogi.
Przykładowe ceny:
1kg chleba -8peso
1,5l wody -4-5peso
1kg wołowiny 25-60peso
12empanadas(dla2os) -30peso
stek z ftytkami -od 25peso
noclegi hostele -od 40peso
camping/os 15-35peso
autobusy -ok40peso/100km


TopLista - Wyprawy i Podróże [Turystyka Aktywna]